Dzieci to nasz największy skarb, to od nich zależy nasze jutro.
Taka oczywistość na początek. Wszyscy wiemy jak żyje przeciętne dziecko w Polsce. Ma komórkę, laptopa, zapracowanych rodziców, modne lub mniej modne ciuchy, sporo zajęć dodatkowych po szkole i coraz większą niechęć na wychodzenie z domu. Oczywiście od razu przepraszam wszystkie te super dzieciaki i ich rodziców, które są wyjątkami od reguły.
Niezależnie od tego jak bardzo będziemy narzekali na czasy w których żyjemy, na internety, chamską młodzież i uzależnienie od Main Crafta, pamiętajmy, że to my taką właśnie rzeczywistość dzieciakom swoim kreujemy. Niezależnie od tego jak na to wszystko pojękujemy, pamiętajmy to, że dzieciaki naszych czasów mają się zajebiście, albo inaczej- to Wy dzieciaki pamiętajcie, że macie się teraz jak pączusie w masełku.
Ehh..niestety, oczywiście że nasze kochane brzdące nie doceniają tego tak jak byśmy chcieli, bo przecież dla nich pomarańcza smakuje zupełnie inaczej niż dla nas 20 lat temu.
Ale nie o tym chciałam.
Podczas naszej krótkiej podróży w Kambodży, z każdym dniem docierało do mnie, jak ciężko żyje się tamtejszym dzieciakom. Od najmłodszych lat pracując, a raczej żebrząc prawdopodobnie, w większości na oczy nie widziały X boxa i tego typu ustrojstw. Zresztą na co im X box skoro całymi dniami biegają na dworze, skaczą po drzewach i jeżdzą na rowerze. A to wszystko w realu 😉 Mimo to, sielanki nie ma. Z pustym brzuchem i w brudnych ciuszkach nie bawi się już tak fajnie.
Być może to tylko pozory, ale odniosłam wrażenie że dzieci w Kambodży naprawde są smutne. Te ich wielkie patrzące na nas oczy i słyszane na każdym kroku „one dollar” rozbijaly moje serce na drobne kawałeczki. Temat niestety jest głębszy niż się wydaje. Tutejsze dzieci często zamiast się uczyć i chcieć się rozwijać, wolą żebrać lub pracować. W kilku turystycznych miejscach wyraźnie zaznaczone było- nie pozwólnie naszym dzieciom na żebractwo-
” Niewinne” brzdące doskonale wiedzą, jak zagrać by jednak ugrać swoje. A więc dać, czy nie dać; bądź tu człowieku mądry.
W okolicach Angkor Wat dzieci zbierają śmieci, żebrzą i pracują w rodzicami, lub bez nich, ale oczywiście wszystkie muszą chodzić do szkoły, czy tego chcą czy nie. A tego nie lubią dokładnie tak samo jak nasze.
Fotki z okolic Angkor Wat i Siem Reap






