Dotarliśmy do Birmy, kraju betela, thanaki i męskich spódnic jongyi. Jesteśmy tu zaledwie kilka godzin ( oczywiście w momencie pisania, który zapewne znacznie odbiegnie od chwili publikacji) a już dostrzegamy szereg różnic i cudowności, które sprawiają że Birma jest po prostu inna.
Pierwsze godziny spędzamy w mieście MANDALAY (fotki poniżej) . Niestety brakuje czasu na odwiedzenie słynnej pagody Kuthodaw , ale na szczęście wystarcza go na tyle aby rozejrzeć się po okolicy, poznać kilku bardzo otwartych Birmańczyków i zjeść pyszne chińskie pierożki na obiad a na kolację zakosztować kuchni indyjskiej.
Birmańskie dania zostawiamy sobie na później 😉




BIRMA- KRAJ PEŁEN ZAGADEK
O CO CHODZI Z TĄ NAZWĄ ?
Już na starcie Birma zaskakuje zupełnie inną nazwą aniżeli, ta którą operujemy w Polsce.
Dysput na temat nazwy było już bardzo wiele i podobno nadal temat ten przewija się przez politykę tego kraju.
W ogromnym skrócie :
Dawno temu, plemię znane jako Nanzhao najechało ludność zamieszkującą tereny dzisiejszej Birmy i podbiwszy ją, stworzyło państwo o nazwie Myanma, co w dosłownym tłumaczeniu oznaczało „silni jeźdźcy”. Tak zatem powstało „państwo silnych jeźdźców”, a wydarzenie to równie dobrze można nazwać początkiem państwa birmańskiego.
Tak naprawdę oba słowa oznaczają to samo. Mjanma to literackie określenie najliczniejszej grupy etnicznej w Birmie – Bamar, zaś Birma, lub Burma, to potoczne określenie tej samej grupy etnicznej. Nazwa Birma była używana od czasu kolonizacji brytyjskiej.
W 1989 roku junta wojskowa, która doszła do władzy, zdecydowała się na zmianę wielu nazw, które pozostały po brytyjskich kolonizatorach. Zmieniono wtedy również nazwę kraju na Mjanmę. Problem polega na tym, że rządząca junta nie została uznana przez wiele państw, oraz przez część birmańskich grup etnicznych. Te strony uznały, że zmiana nazwy nie jest prawomocna, i w dalszym ciągu używają nazwy Birma.
Przykładowo, USA Kanada i Wielka Brytania pozostały przy nazwie Birma, ale już ONZ, państwa ASEAN, Rosja, Niemcy, Australia czy Japonia uznają nazwę Mjanma.
Dla miłośników historii polecamy zajrzeć TUTAJ
Myanmar to kraj, który zupełnie od niedawna otworzył się na turystykę i być może dzięki temu jest jednym z najbardziej gościnnych krajów jakie dotychczas odwiedziliśmy.
BIAŁE TWARZE
Już na lotnisku spostrzec można, że obsługa różni się od spotykanej dotychczas. Potem okazuje się, że to nie tylko specyfika lotniska, ale całego kraju.
Malowane na biało twarze z dominującym podkreśleniem policzków nosa i czasem brody, to atrybut wielu mieszkańców Birmy.
To THANAKA- tradycyjny birmański makijaż wykonywany z naturalnego drewna Thanaki.
Thanaka to nie tylko substytut zachodniego makijażu, ale również i odżywcza substancja mająca chronić skórę i zapobiegać wypryskom. Czy działa? Najlepsza z córek postanowiła przetestować to cudo na sobie, więc wkrótce się dowiemy.
Warto dołączyć do tej ciekawej tradycji , nie tylko z uwagi na walory estetyczne, ale również ze względów społecznych. Widok thanaki na twarzach naszych pociech sprawiał lokalnym mieszkańcom spora radość i wywoływał na ich twarzach szeroki uśmiech.




MĘŻCZYŹNI W SPÓDNICACH
Jak się okazuję widok mężczyzny w spódnicy to nie tylko domena Szkocji. Tutaj zwyczaj ten praktykowany jest na co dzień przez co najmniej 80% męskiego społeczeństwa.
Longyi czyli długie spódnice, będące najczęściej długim i szerokim szalem tkanym z bawełny lub dla bogatszych z domieszką nici lotosu, zawiązywany w charakterystyczny sposób, to codzienny widok na ulicach Birmy. Skąd taka tradycja? Podobno taki strój jest bardziej przewiewny i wygodniejszy aniżeli tradycyjne spodnie, po prostu.
Strój ten ma stałe wymiary: 2 metry długości i 80 cm szerokości. Longyi ma kształt walca. Gdy zawiązuje się go w talii to sięga do kostek. Mężczyźni dla wygody podwijają je czasem do kolan lub robią z nich bardzo krótkie spodenki, zwłaszcza podczas uprawiania sportów lub gry w tradycyjną birmańską odmianę „zośki”.
Niektórzy z mężczyzn ubrani z Logyi z twarzami pomalowanymi thanaką wyglądają niezwykle osobliwie. Taki widok urzeka przez wzgląd na pewna niezależność i obojętność na zachodnie trendy. Jest to jedna z tradycji, dzięki której Birmańczycy na zawsze już pozostaną w naszej pamięci.




RYŚKA Z CZERWONYMI ZĘBAMI
Czy znacie tę przerażającą historię, którą opowiadało się niegdyś dzieciom ( bardzo im wszystkim współczuję 😉 ) o czerwonozębej Ryśce?
Tutaj na każdym kroku można spotkać taką właśnie Ryśkę, a raczej Ryszarda, ponieważ czerwone zęby to cecha wielu mężczyzn. Uwierzcie lub nie, ale jest to widok, którego nie da się zapomnieć. 😉
To wszystko przez ulubiony przez birmańskich mężczyzn i część kobiet betel, używkę, składającą się z orzecha – betel nut, zawijanego w zielony liść przypominający liść pieprzowy. Mieszankę można dostać niemalże na każdym rogu. Jeśli zauważycie małe stanowiska z kilkoma słoiczkami zawierającymi białą maź ( podobno zrobioną z limonki) oraz zielone liście i miseczkę z dużymi nasionami, to właśnie tutaj można zakupić uwielbianą używkę.
Niech was nie zdziwi widok mężczyzny z pełnymi ustami, które tuż po otwarciu ukazują światu krwisto czerwone zęby. Po wyżuciu, część substancji płynnej ląduje na ulicy, pozostawiając równie krwisto czerwone plamy. Regularne rzucie betelu nadaje zębom i dziąsłom kolor uniemożliwiający dłuższe przyglądanie się ustom rozmówcy.
Osobiście nie pojmuję skąd ta miłość do tej mieszanki, my po kilku minutach ( ba ja nawet sekundach) żucia natychmiast pozbywaliśmy się zawartości z ust.
Betel traktowany jako substytut nikotyny, ma działać uspokajająco lub łagodzić ból. Niestety jak każda uzależniająca używka ma działanie rakotwórcze. Na szczęście obrzydliwość tej mikstury w stu procentach uchroniła nas od ewentualnego uzależnienia się od niej.

DOLAR DOSKONAŁY
Jeśli planujesz wyprawę do Birmy zwróć szczególną uwagę na to w jakim stanie są dolary, które zabierzesz ze sobą. Birmański kantor czy jakikolwiek punkt wymiany waluty nie przyjmuje banknotu nawet z najmniejszą ćwierć milimetrową skazą. Każdy banknot oglądany jest pieczołowicie, celem sprawdzenia czy nie ma na nim żadnych plamek, pieczątek, lekkich nadszarpnięć. Najlepiej gdyby wasze dolary były świeżutki, cieplutkie, prosto z drukarni.
Birmańczycy nie czynią tego z zawiści, tylko ze względu na odgórne obostrzenia. Nie będą w stanie sprzedać dolara nieidealnego.
GOŚCINNOŚĆ
Gościnności, uprzejmości moglibyśmy się uczyć od niemalże każdego mieszkańca tego kraju. Jeszcze nikt nigdy nie był dla nas tak miły, tak uprzejmy a przy tym wszystkim łagodny i szczery. Od samego przebywania w towarzystwie uśmiechających się kobiet i mężczyzn człowiek uśmiecha się częściej i czuje się szczęśliwszy. Nie oszukujmy się, wiadomo, że wiele z napotkanych przez nas osób liczyło na to że uda się im coś sprzedać ( zwłaszcza w okolicach świątyń Baganu), pomimo to nienachalny i łagodny sposób, pełen uprzejmości sprawia, że człowiek czuje się tutaj po prostu swobodnie.
CYGARETKI
Jeśli jesteś miłośnikiem tytoniu, Birma ma dla Ciebie coś specjalnego. Jako kraj ubogi, w którym mało którego mieszkańca stać na papierosy znanych nam marek, oferuje swoim obywatelom ręcznie robione cygaretki o przeróżnym składzie i smakach.
Zielone, owinięte w liść Cheerot cygaretki, tradycyjnie zawierają w sobie Tytoń, tamarynd, miód, wino ryzowe, brązowy cukier, a czasem nawet suszone owoce. Brzmi pysznie, ale jest równie ohydne jak zwykły papieros.

E-BIKE
Azja to kontynent w pełni opanowany przez motocykle i skutery. W samym Hanoi w Wietnamie jeździ ich ok 7mln, a przykładowo w Indonezji w przeciągu jednego miesiąca ( w maju padł rekord) sprzedało się ok pół miliona skuterów. Można sobie zatem wyobrazić jak wyglądają azjatyckie ulice, w których przechodzień niejednokrotnie chcąc przedostać się na drugą stronę jezdni musi walczyć o życie.
W Birmie ruch jest odrobinę spokojniejszy, choć nadal funkcjonujący w porządku azjatyckim.
Skuterem jeździliśmy wielokrotnie, ale to w Birmie mieliśmy okazję po raz pierwszy poruszać się jego elektryczną wersją. Opcja doskonała pod względem ekologicznym, troszkę gorsza jeśli chodzi o trasy na długie dystanse oraz po dużych nierównościach terenu. Dobrze upewnić się czy akumulatorek jest w pełni naładowany, ponieważ w innym razie czeka Cię sympatyczny spacer z dwukołowcem u boku.


RUCH PRAWO CZY LEWOSTRONNY?
Birma to kraj zagadek. Jedną z nich jest panujący na drogach ruch prawstronny. Powiecie- co w tym dziwnego. Pewnie nic, gdyby nie fakt, że samochody wyposażone są w kierownice umieszczone również po prawej stronie.
Jak za wszystkimi ciekawostkami Birmy , również i za tą kryje się historia.
Birma to stara kolonia brytyjska, zatem pierwotnie obowiązywał tu do 1970 roku ruch lewostronny. Po drogach poruszają się samochody pochodzące z Japonii i Korei. Wszystkie przystosowane do jazdy po lewej stronie drogi, zatem kierownica była umiejscowiona po prawej stronie pojazdu. Jednak pewien wróżbita przepowiedział ówczesnemu władcy, generałowi Ne Win, że grozi mu kres jego władania, gdyż kraj szykuje się do prawicowego przewrotu. Wspólnie jednak wymyślili sposób, aby ustrzec się przed tym niebezpieczeństwem. Generał zarządził z dnia na dzień, zmianę organizacji ruchu w całym państwie i od tego momentu wszystkie pojazdy miały poruszać się zgodnie z zasadami ruchu prawostronnego. Zgodnie z przepowiednią „prawicowy zamach” został przeprowadzony, zatem Ne Win, nie musi bać się o swoją pozycję.
Taka sytuacja utrzymuje się po dziś dzień. Samochody z kierownicą po prawej stronie jeżdżą prawym pasem drogi.
Jak się okazuje przez dziesiątki lat nie zmieniono tego absurdalnego systemu i to z wygody. Po rozmowie z jednym Birmańczykiem, pracującym jako kierowca, dowiedzieliśmy się, że przecież gdy poruszasz się po drodze, tuż przy dużym urwisku, to lepiej dla Ciebie, że widzisz jak daleko do tego urwiska jest, a poza tym już wszyscy się przyzwyczaili szkoda więc te przyzwyczajenia zmieniać.
Pomimo tej „genialnej” teorii, można dostrzec, że nowsze autobusy posiadają już kierownicę na właściwej dla obecnego ruchu drogowego stronie.
WSI SPOKOJNA WSI WESOŁA
Tak pięknych i uroczych wiosek jak w okolicach Ngapali nie widzieliśmy dawno, a już na pewno nie w Azji. Wioski zaskakująco czyste ( jak na Azję 😉 ) , schludne, bardzo często umieszczone w cichych zagajnikach pod palmami. Pierwszy raz sprawiało nam ogrom frajdy samo jeżdżenie miedzy nimi i ich podziwianie.









