logo300 kol kopia

udostępnij nasz post

Kenia

Facebook
Twitter
Pinterest

Najwyższy czas zabrać się za małe podsumowanie naszej wyprawy do Afryki. Na wstępie powiem Wam, że czasem nie łatwo jest podróżować, robić setki ( ba tysiące ) zdjęć, kręcić filmy, wszystko notować, uczyć się z dzieciakami i jeszcze w tym wszystkim wypoczywać. Chyba dlatego coś w środku nas buntuje  się gdy ludzie określają naszą podróż jako wakacje, zwłaszcza że gdy tylko mamy internet staramy się również pracować. Oczywiście jest to o niebo lepsze życie niż siedzenie codziennie za biurkiem i żeby nie było wątpliwości, nikt z nas nie narzeka, bo jest zajebiście. Piszę to chyba tylko dlatego , żeby sama przed sobą wytłumaczyć swoje ciągłe opóźnienie w nadrabianiu zaległości. No ale, do rzeczy.

Wybierając się na czarny ląd czytaliśmy sporo internetowych opinii na temat ludzi i ich stosunku do turystów. Na temat zagrożeń i sporej liczby niebezpieczeństw. Szczerze, piekielnie wystraszeni opiniami zastanawialiśmy się nawet czy to dobry pomysł zabierać dzieciaki w ten 'dziki’ świat.  Musimy przyznać, że bilet kupowaliśmy  zupełnie spontanicznie, bez głębszego zastanowienia się co dalej. Dalej  po zagłębianiu się w nowinki internetowe okazało się, że nasze oczy robiły się coraz to większe, nie z zachwytu i podekscytowania, ale z przerażenia.

Pamiętajcie jednak o jednym- nikt nie przeżyje życia za was, ani też nikt nie spojrzy na dane miejsce waszymi oczami. Przeżycia innych zawsze przedstawiane będą w sposób subiektywny, adekwatny do chwili, w której ten ktoś znalazł się w danym miejscu. To co tutaj znajdziecie to również jedynie subiektywne doświadczenia, ponieważ nikłe jest prawdopodobieństwo, że będąc w Kenii znajdziecie się dokładnie w tym samym miejscu i w otoczeniu tych samych ludzi co my, a to przecież oni mają ogromny wpływ na nasze postrzeganie nowych miejsc.

 

My pojechaliśmy i ani sekundy nie żałowaliśmy podjętej decyzji.

DSC_7858

 

GDZIE WARTO POJECHAC  BĘDĄC W KENI?

…albo raczej gdzie nam udało się pojechać, ponieważ będąc w Afryce zaledwie 2 tygodnie mieliśmy ograniczone możliwości obejrzenia wszystkich „must see”.

 

1. BARINGO LAKE

Mając w planach odwiedzenie trzech jezior Kenii zatrzymaliśmy się w Nakuru, dość sporym mieście jednakże zdecydowanie spokojniejszym od Nairobi.

Jezioro Baringo znajdujące się ok 2h od miasta to naturalne środowisko zarówno krokodyli, hipopotamów jak i dziesiątek gatunków ptaków. Jezioro opływa się małą, kilkuosobową łódką, w towarzystwie przemiłego przewodnika o imieniu Denis. Jeśli traficie w to miejsce zapytajcie o Denisa, który należy do części społeczności mieszkającej nad jeziorem i który poza szczegółowym zapoznaniem Was z fauną jeziora,  chętnie zaprowadzi Was do wioski Yam Samaki.

DSC_7906 DSC_7911 DSC_7909 DSC_7902

Jezioro  Baringo to nie tylko skupisko zwierząt.

Podnoszący się nieustannie poziom wody stał się cmentarzyskiem dla części zabudowań położonych tuż nad wodą. Wystające kikuty drzew i szczątki domów, pomiędzy którymi brodzą ukryte w wodzie hipopotamy, setki gatunków ptaków i kwtnące nadbrzeże to widok zdecydowanie warty wydanych pieniędzy.

Fenomenem są również  wszechobecne tutaj krokodyle i dzieci bez wzruszenia pływające w ich pobliżu. Wszystko wydaje się żyć w wielkiej symbiozie,  która będzie trwała dopóki drapieżnikom nie zabraknie ryb. Na szczęście ryb w jeziorze jest mnóstwo, zaspokajając nie tylko krwawe rządze gadów, ale również stanowiąc główne źródło dochodu mieszkańców wioski.

DSC_7937 DSC_7955 DSC_7948 DSC_8001 DSC_7933-Edit DSC_7962

Wizyta w wiosce pozwala na zakosztowanie rybich przysmaków. Od wędzonych, smażonych, po suszone ( w towarzystwie kilkudziesięciu much). Delektowanie tych ostatnich pozostawiliśmy odważniejszym 😉 .

Mieszkańcy goszczą nas bardzo serdecznie, czemu nie można się dziwić, zwłaszcza że cel mają nadrzędny- wyciągnąć z nas kilka dolarów. Jest to postawa, do której będąc czy w Azji czy na czarnym lądzie przyzwyczaić się trzeba. Poza tym zawsze jest to doskonała okazja do treningu asertywności.

Na szczęście nad Borindgo wszystko odbywa się w miłej i przynajmniej pozornie przyjaznej atmosferze, a uwierzcie na słowo, w Afryce nie zawsze spotkacie się z takim nastawieniem.

Z przyjemnością kupujemy kilka świeżych rybek, które znikają w zaskakującym tempie.

DSC_8015 DSC_8022 DSC_8028 DSC_8038 DSC_8046-Edit DSC_8051

 

2.BOGORIA LAKE

Dla miłośników ptaków a zwłaszcza flamingów jest to miejsce obowiązkowe.

Z Nakuru do jeziora dotrzecie w ok 2h, przy czym co najmniej połowę czasu pochłania wyboista droga dojazdowa. Choć wydawałoby się, ze jazda drogą polną trwa wieczność, widoki i możliwość spotkania lokalnych mieszkańców rekompensuje wszystko.

Ludność wiejska różni się znacznie od mieszkańców Nakuru. Różnice te polegają nie tylko na zasobności portfela (tutaj prawdopodobnie portfeli nie posiadają), ale przede wszystkim nastawieniem do białego. W mieście „mzungu” czyli białas powinien dać kasę, tak po prostu, bo jest biały;  na wsi przeważa onieśmielenie i zaciekawienie, co pozwala choć na chwilkę zapomnieć o tym, że prawdopodobnie masz znaczek dolara wytatuowany na czole.

DSC_8099 DSC_8103 DSC_8109 DSC_8113 DSC_8124 DSC_8129 DSC_8139-Edit

Gdy tylko wysiadamy z samochodu otacza nas grupka dzieciaków. Miejskie dzieciaki oswojone z turysta wiedzą, że biały równa się pieniądze lub słodycze. Bez zastanowienia podbiegają więc wołając „give me my money” lub „give me my sweets”.  Dzieci z wiosek podchodzą z lekkim przestrachem. Ukrywają się za drzewami, lub za tym co właśnie mają pod ręką. Pomimo zawstydzenia biegną za nami śmiejąc się i pokrzykując, po czym gdy tylko „biała Baba Jaga” zerknie za siebie, czmychają w krzaki.

DSC_8119 DSC_8114 DSC_8144 DSC_8325 DSC_8323

Jezioro znajduje się w Parku narodowym, do którego wjedziecie oczywiście za sporą opłatą ( 40$ za os). Jeśli kierujecie się mapą weźcie poprawkę na to, że nikt nie dba o ich aktualizacje i część dróg zalanych jeziorem zwyczajnie nie istnieje , co sprawia ze nagle możecie znaleźć się w miejscu, z którego nie sposób wyjechać. Na nasze szczęście my utknęliśmy tylko na 40 minut 😉 próbując wydostać się z koryta rzeki, która chwilowo udawała drogę. Skutki uboczne? Udar słoneczny połowiczny, duże zapotrzebowanie na zimnego browara i kilka głupich filmików z dzieciakami w roli głównej.

DSC_8173 DSC_8166 DSC_8253 DSC_8220 DSC_8235

 

3.LAKE NAIVACHA

 

Jeżeli nadal czujecie pewien niedosyt w ilości wypatrzonych zwierząt wodnych, jezioro Naivacha na pewno pomoże wam ten głód poznawczy zaspokoić.

Wprawdzie przybrzeżne życie jest tu zdecydowanie bardziej skomercjalizowane, począwszy od kilku barów, po możliwość przejażdżki na wielbłądzie, to samo jezioro a raczej zamieszkujące  w jego okolicy zwierzęta pomogą zaspokoić pragnienie kontaktu z naturą. Jeśli martwi was fakt, że zwierzęta w Naivasha są zbytnio od was oddalone, nie martwcie się. Safari  nasyci zwierzętami wasze oczy aż po brzegi.

DSC_8382 DSC_8380 DSC_8386 DSC_8426

DSC_8441Po przeprawie łodzią, koniecznie wybierzcie się na smażoną tilapię. W smaku genialna.

DSC_8597DSC_8580 DSC_8577 DSC_8595 DSC_8586 DSC_8584

4.PLANTACJA HERBATY

Po drodze do granicy Z Tanzanią poznajemy Kenię z innej strony. Krajobraz zmienia się niczym w kalejdoskopie. Raz pustynny, z typowymi dla klimatu sawanny sukulentami, po chwili zmienia się w zieloną dżunglę.

Na trasie mamy okazję podziwiać rozpościerające się aż po horyzont plantacje herbaty. To miedzy innymi z tego miejsca mamy znana wszystkim herbatę Lipton. To miejsce, w którym gołym okiem widać ludzką radość z posiadanej pracy. Ludzie jakby serdeczniejsi, pozytywniej nastawieni i chętni do rozmowy. Najwyraźniej praca czasem uszczęśliwia.

DSC_8628 DSC_8634 DSC_8629 DSC_8637 DSC_8646 DSC_8651 DSC_8664

 

Pozostawiam jeszcze kilkanaście kadrów. To silniejsze ode mnie 🙂

 

DSC_7920 DSC_8062 DSC_8072 DSC_8270 DSC_8276 DSC_8281 DSC_8303 DSC_8313 DSC_8317 DSC_8328 DSC_8331 DSC_8351 DSC_8341DSC_8337

 

 

 

 

 

 

 

 

Kenia

Zobacz

Podobne wpisy

Azja

Sri Lanka – święta góra

Sri Lanka zwana łzą Indii jest krajem wielokulturowym, wieloreligijnym i skrywającym ogrom świętych miejsc, do których uwielbiają pielgrzymować

Czytaj dalej »