„Woda na wszystkich stronach internetowych jest niebieskia. Przez deszcz woda zabrudziła się i zrobiła się brązowa…”
Kiedy nie bardzo wiesz co napisać, poproś ośmiolatka o pomoc, a reszta sama się ułoży.
To racja. Kolor wody byl zgoła odmienny od tego widzianego w folderach i internecie. Cóż. Wniosek nasuwa się jeden. Obejrzenie cudów świata w sieci to zupełnie coś innego, aniżeli zobaczenie ich gołym okiem. Gołym czy też w okularach przeciwsłonecznych, nie ważne, ważne że tam byliśmy i mogliśmy wzdychać do tych widoków dowoli.
Do niedawna nie potrafiłabym odpowiedzieć na pytanie o najpiękniejsze miejsce na ziemi. Dziś już wiem, że wodospad Iguazu zdecydowanie się do nich zalicza i zupełnie mnie nie dziwi, że znalazł się na liście cudów świata.
Wodospad Iguazu znajduje się na granicy argentyńsko-brazylijskiej. 80% obszaru wodospadu jest na terytorium Argentyny, natomiast pozostałe 20% na obszarze Brazylii. Wodospad ma szerokość około 2 km i składa się z 275 odrębnych progów skalnych. Wodospady są zatem dwa razy wyższe i dwa razy szersze od Wodospadu Niagara.
Podobno Eleonora Roosvelt ujżawszy ten ogrom powiedziała ’ biedna Niagara’.
Aby zobaczyć jeden z tych cudów świata trzeba wybrać się do argentyńskiego Iguazu. Małe miasteczko, diametralnie różniące się od hałaśliwego Buenos, to miła odmiana dla naszej czwórki. Odmiana nie tylko w rozmiarze miasta, ale przede wszystkim w jego charakterze.
Tym, którzy kochają azjatyckie klimaty, miasteczko Iguazu na pewno przypadnie do gustu. Pełne szalonych motocyklistów, wąskich dróg z czerwoną jak cegła glebą i tropikalnym klimatem, pozwala przenieść się myślami na inny kontynent.
38 stopni i wilgotność powietrza na poziomie 70stopni to małe zaskoczenie dla naszej garderoby. Nożyczki poszły w ruch i szybko poszerzyliśmy zawartość walizek o szorty.
Iguzazu argentyńskie pozwala na oglądanie wodospadu z bliska.
Granica argentyńsko-brazylijska przebiega centralnie przez Diabelską Gardziel (hiszp. Garganta del Diablo), największą kaskadę wodospadu Iguazu. Woda w tym miejscu spada aż z 82 m, a więc z wysokości większej niż wodospad Niagara. Widok jest tak oszałamiający, że wręcz wzrusza, a tym bardziej wrażliwym, łzy same napływają do oczu.
Diabelska Gardziel, która hipnotyzowala do tego stopnia, że nie powinno się tam przebywać dłużej niż 15 minut, wodospady Adama i Ewy i dziesiątki innych to widok, którego nie sposób opisać słowami. Setki wodospadów tworzą widok tak boski, że po kilkudziesięciu zdjęciach dotarło do mnie że i tak nie mam szans oddać piękna tego miejsca. Już się zresztą przyzwyczaiłam, że daleko mi do fotografa z National Geografic i pozostaje cieszyć się tym co widzimy na własne oczy.
Iguazu daje możliwość oglądania się z dwóch stron. Ze wspomnianej wcześniej Argentyny, ale również i z Brazylii. Dzięki temu 'zmuszeni’ do przekroczenia granicy po raz kolejny, możemy dodać do naszej listy odwiedzonych krajów również i państwo Neymar’a. Podziwianie wodospadów z brazylijskiej strony możliwe jest w okolicach Foz do Iguazu. Tutaj wodospady widziane są z przeciwleglego brzegu rzeki, oferując nam widok panoramiczny, pozwalający na objęcie cudu jednym spojrzeniem.
No dobrze, ale o co konkretnie chodzi z tym kolorem wody, dalekim od krystalicznego błękitu. Nasuwa się jedna myśl – jak zwykle winny jest człowiek, a konkretnie wpływ jego działaności na zmiany pogodowe. Nasilające się ulewne deszcze mieszając się z czerwoną glębą decydują o kolorze i mętnym charakterze wody. Oddziałuje to niestety nie tylko na walory estetyczne widoku, ale przede wszystkim na zamieszkujące wodę i okolicę zwierzęta, utrudniając im znacząco rozmnażanie i polowanie.
Jeśli mowa o zwierzętach, to wybierając się w te strony, miejcie szczególną uwagę na swój prowiant, a jeśli dłonie są wam miłe, lepiej trzymajcie je przy sobie. Agresywne i nienasycone ostronosy oraz wszędobylskie małpy, bez zahamowań są gotowe skoczyć na Ciebie i porwać Twój posiłek i nie tylko. Uwierzcie na słowo, nie jest to przyjemne.
Poniżej jak zawsze….zdjęcia zdjęcia zdjęcia. Pozostawiam również kilka ujęć z Brazylijskiego parku ptaków, miejsca w którym ranne okazy poddawane są hospitalizacji, przy okazji dając możliwość podziwiania siebie z bliska. Zdjęć nigdy za wiele 😉







