logo300 kol kopia

udostępnij nasz post

dobre początki

Facebook
Twitter
Pinterest

Mówią, że początki bywają najtrudniejsze i oby to powiedzenie się sprawdzało, bo oznaczało by  to że czeka nas fantastyczny czas.  Słowem, nie było tak źle.

Po około 40h podróży znaleźliśmy się  w Chile na lotnisku Calama.  Z lotniska czekało nas jeszcze 1.5h jazdy samochodem do ostatecznej destynacji jaką jest San Pedro. Być może to dużo, tak to bardzo dużo, zwłaszcza gdy podróżuje się z dziećmi. Nie raz miały chwile kryzysu, ale też wiele razy okazały się być bardzo dzielne. Finalnie zakończyliśmy tę niekończącą się podróż w jednym z krajów południowej Ameryki.

Cudownym uczuciem jest stawianie pierwszych kroków na ziemi, na której nie było się jeszcze nigdy dotąd, a która od pierwszego wrażenia okazuje się być kompletnie innym światem niż dotychczas obejrzane. Takim właśnie objawia się  nam Chile.

Właśnie znaleźliśmy się na najbardziej suchej pustyni świata, zwanej Atacama.  Obejmuje ona północną część Chile i to ona jest pierwszym etapem naszej podróży.  Po wyjściu z lotniska, które notabene jest  niewielkim budynkiem mieszczącym się  pośrodku pustyni, naszym oczom ukazuje się pasmo górskie będące częścią And.

Zanim dotarliśmy do San Pedro, czyli wymarzonego w obecnej chwili miejsca ze spankiem, piwkiem i czystą wodą,  zboczyliśmy do  Valley de La Artiqua, zwaną Doliną Tęczy. Nazwa ta pochodzi od kolorów otaczających to miejsce skał.  Pomimo ogromnego zmęczenia, zielono-czerwone skały pobudzają nas na nowo do życia.  Być może tak zadział kolor skał, a może to charakter trasy pobudził nas do życia. Aby zobaczyć nasz cel, musieliśmy zboczyć z genialnej szerokiej trasy 23 na piaszczysto skalistą drogę, które konkretnie nadwyrężyła siły naszego wypożyczonego Hyunday’a. Wytrzęsieni, zmęczeni ale całkiem radośni, podziwiamy uroki miejsca oraz hasającą wokół zwierzynę; zwłaszcza lamopodobne kopytne zwierzaki zwane Viqunia.

Prawda jest taka, że na tym etapie nie marzyliśmy o niczym więcej jak o łóżeczkach. Od zmęczenia bolą nas głowy, kości i serca biją zdecydowanie za szybko. Pomimo wszystko, każdą chwilę staramy się łapać garściami.

Ostatecznie trafiamy do San Pedro. Małej miejscowości turystycznej, pełnej uroku, wąskich uliczek i jednokondygnacyjnych czerwono -białych zabudowań. Unoszący się czerwony pył i palące słońce sprawiają, że San Pedro doskonale wprowadza nas w otaczający pustynny klimat.

Nasz uroczy domek, pokoik-lepianka, robiący ogromne wrażenie na dzieciakach ( nie pytajcie czy dobre  😉 ) idealnie komponuje się z tutejszym klimatu. Sufit wyścielony ratanem, ściany bielone niczym w klasycznym polskim kurniku i 3  duże, wygodne łóżka. Czego trzeba więcej? Pomimo tego, że przyzwyczajone do wygody dzieci, średnio zadowolone są w faktu  wspólnej łazienki mieszczącej się w ogrodzie, zmęczenie pomaga im dojrzeć dobre strony sytuacji. Łóżka są fantasycznie wygodne i to jest w tym momencie dla nas najważnejsze.  Dobrych snów.

 

DSC_1159 DSC_1175 DSC_1181 DSC_1183 DSC_1189 DSC_1209 DSC_1224 DSC_1230 DSC_1236 DSC_1245 DSC_1248 DSC_1249 DSC_1250 DSC_1258 DSC_1260 DSC_1270 DSC_1273 DSC_1277 DSC_1279 DSC_1285

DSC_1310 DSC_1315 DSC_1309 DSC_1288 DSC_1305 DSC_1293DSC_1299 DSC_1301

 

 

 

 

dobre początki

Zobacz

Podobne wpisy

Azja

Sri Lanka – święta góra

Sri Lanka zwana łzą Indii jest krajem wielokulturowym, wieloreligijnym i skrywającym ogrom świętych miejsc, do których uwielbiają pielgrzymować

Czytaj dalej »