logo300 kol kopia

udostępnij nasz post

Dach nad głową

Facebook
Twitter
Pinterest

Czas umyka tak szybko, że nie wiem gdzie się podział miniony miesiąc. Jeszcze nie dawno odliczaliśmy 30 dni do wyjazdu,a to już jutro.

Pomimo poźnej pory chciałam jeszcze podzielić się z Wami jedną z bardziej poruszających chwil, jakie mieliśmy okazję przeżyć w marcu tego roku na Filipinach, a dokładnie rzecz ujmując na Boholu.

Powodem naszego zamiłowania do podróży są min ludzie, których poznajemy, a którzy niejednokrotnie otwierają nam oczy na otaczający nas świat, a konkretnie otaczający ich świat.

Fascynujące jest to, jak różnie postrzegamy pojęcie wygody, luksusu, bezpieczeństwa czy domu, a także to jak marne pojęcie mamy o tym, w jakich warunkach żyją inni ludzie.

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim tym, którzy ciągle pragną mieć więcej, a którzy chyba nie do końca zdają sobie sprawę z tego jak doskonale mają się właśnie w tej chwili. Dedykuję go również i sobie, ponieważ chwile takie jak ta na Boholu uświadamiają mi, że mam się doskonale  i naprawdę wiecej do szczęscia mi nie trzeba.

Kiedy pierwszy raz ujrzałam bambusowe małe domki wzniesione na palach, a było to jeszcze w Tajlandii, zachodziłam w głowę jak cała rodzina, czasem wielodzietna, mieści się w tak małym „budyneczku”.

Od ciekawości do zajrzenia do czyjegoś domu wcale nie jest tak daleko; wystarczy tylko spontaniczny pomysł na zagajkę i już jest się w środku. W Tajlandii nie udało się nam odwiedzić żadnej rodzinki, tym bardziej pragnienie poznawcze rosło gdy ujrzeliśmy podobne zabudowania na Boholu.  Cóż jednak, jeśli nie masz pośród znajomych żadnego rodowitego mieszkańca, musisz wymyślić jakiś pretekst na takie domowe odwiedziny.

„Czy moglibyśmy razem napić się herbaty i porozmawiać”?

Tak brzmiał nasz kompletnie nietrafiony pomysł  na możliwość poznania jednej z mieszkanek wyspy.  Nic dziwnego, że kobieta, wyraźnie zmieszana, nie tryskała z radości słysząc nasze słowa, lecz pomimo wszystko zaprosila nas do środka. W ułamku sekundy zrozumieliśmy, że zmieszanie wynikało nie tylko z faktu, że dwoje wścibskich białasów zaczepia niewinną kobietę, ale również i z tego, że wymyślili sobie herbatę. Ona biedaczka, nie tylko nie miała herbaty, ale nawet i nie bardzo miałaby nam ją w czym podać.  Oczywiście szybko przeprosiliśmy za nasz niedorzeczny pomysł i poprosiliśmy o rozmowę.

Kobieta, z maluszkiem na rękach, rozmawiała z nami chętnie i uprzejmie, opowiadając o swoim mężu, który jest urzędnikiem, o tym że obecnie mieszka z siostrą i jej dzieckiem, i że owszem, mają lodówkę, ale nie włączają jej bo i tak jest pusta. O dzieciach, szkole, pracy, życiu. To była krótka, ale cenna lekcja szacunku do tego co mamy i radości z tego co daje nam każdy dzień.

Cóż, pisać nie potrafię, ale wzruszać się takimi chwilami to i owszem 😉

Łapcie kadry i doceńcie to co macie.

 

DSC_3261 DSC_3264 DSC_3265 DSC_3266 DSC_3267 DSC_3268 DSC_3270 DSC_3271 DSC_3272 DSC_3274 DSC_3277 DSC_3278 DSC_3279 DSC_3280 DSC_3281 DSC_3282  DSC_3287DSC_3284 DSC_3290 DSC_3292 DSC_3293 DSC_3294 DSC_3296

 

Dach nad głową

Zobacz

Podobne wpisy

Azja

Sri Lanka – święta góra

Sri Lanka zwana łzą Indii jest krajem wielokulturowym, wieloreligijnym i skrywającym ogrom świętych miejsc, do których uwielbiają pielgrzymować

Czytaj dalej »